URUS – Ale on URUS(Ł)!

URUS – Ale on URUS(Ł)!

Czasami w motoryzacji dzieją się rzeczy niewyjaśnione i absolutnie niespodziewane. Marki słynące z jednego, konkretnego rodzaju pojazdów, na przykład sportowych, nagle na rynek wypuszczają coś z zupełnie innej ligi. I mam tu na myśli rozwój marki o nowe koncepcje, tworzenie nowych wzorców i nakreślanie zupełnie nowych połączeń aut sportowych z autami użytkowymi.

Jeszcze parę lat temu jak ktoś by powiedział: „Mam porsche z silnikiem diesla”, został by wzięty za kompletnego wariata. Bo jak do pięknego stylowego porsche:

  • z silnikiem umieszczonym z tyłu,
  • z napędem na tył,
  • o sportowym charakterze, można włożyć klekoczącego diesla.

 

Jednak obraz ten zmienia się nieco kiedy wyobrazimy sobie auto typu SUV z silnikiem na ropę, duży moment obrotowy, wysoka wytrzymałość, niskie spalanie – to ma sens. I tu właśnie na myśl przychodzi nam Porsche Cayenne…

Teraz już oczywistość przy wyborze SUV-a premium, kiedyś kompletna abstrakcja.

 

Rynek motoryzacyjny zmienia się kompletnie, kiedyś modne były zwykłe miejskie hatchbacki, potem przyszedł czas na z reguły brzydkie sedany, a w końcu na SUV-y, czyli auto które odgrywają z pozoru rolę aut terenowych, ale w teren się nie nadają.

Oczywiście jak wszędzie są wyjątki..

Audi Q8

 

Wiadomo jeżeli popatrzymy na parametry takie jak prześwit, napęd na 4 koła,  moc – to jak najbardziej „na papierze” w teren można śmiało jechać.

 

 

Jednak z drugiej strony kąty natarcia, coraz bardziej wymyślne kształty zderzaków, dodatkowe elementy plastikowe oraz delikatność lakieru i blach, stanowczo mówi nie terenowi.

Nie mam tu na myśli tylko tych prestiżowych marek jak Porsche, Audi, BMW, Mercedes albo Lexus. Pamiętajmy że auto udające terenówkę, może być także z logo Dacii czy Suzuki na masce. Jednak dziś skupimy się tylko na tych pierwszych, tych drogich i prestiżowych.

 

Pytanie po co w takim razie komuś auto, które oszukuje, auto które coś udaje… .

Chcę terenówkę kupuję Jeepa Wranglera, albo (w tym momencie już używanego) Land Rovera Defendera. Chcę auto rodzinne kupuję Chryslera Voyagera, Opla Zafirę czy też Volkswagena Tourana…  .

Co więc przemawia za wyborem SUV-a?

Już spieszę z odpowiedzią:

  • Na pewno plusem SUV-ów jest
  • wysoka pozycja za kierownicą, która oczywiście pozornie pozwala nam się czuć bezpieczniej,
  • kolejnym atutem jest napęd 4×4, który przy zaśnieżonej i śliskiej drodze pozwala nam się całkiem zgrabnie odpychać.
  • Na plus należy zaliczyć także połączenie auta rodzinnego razem z autem użytecznym.

Bo dlaczego mamy męczyć się w niewygodnym i ascetycznym Defenderze, skoro możemy szybko mknąć lewym pasem w bogato wyposażonym Audi Q7, grzejąc tak zwane 4 litery podgrzewanymi fotelami i cieszyć uszy pięknym dźwiękiem wysokiej klasy głośnikami, notabene auta te mają bardzo zbliżoną cenę… .

Wybór wydaje się być prosty.

Czyżby?

Żeby nakreślić mój punkt widzenia musimy wyobrazić sobie najpierw dwójkę ludzi:

Mamy mężczyznę Pana Adama – Pan Adam to 45 letni właściciel firmy z branży IT, co dwa lata kupuje nowe auta, wybiera pojazdy:

  • z napędem na 4 koła,
  • z silnikiem diesla, 
  • w kwocie pomiędzy 250tys. a 300tys.

Patrząc na rynek motoryzacyjny jego możliwość wyboru okazuje się nieograniczona. Może kupić BMW X5, może kupić Audi Q7, może kupić jakiegoś Land Rovera, wybór jest olbrzymi. Pan Adam na 100% będzie zadowolony.

 

Teraz wyobraźmy sobie Pana Zygmunta – Pan Zygmunt to 40-letni deweloper (tak to on betonuje Kraków) oraz inwestor, nie da się ukryć że nasz bohater to milioner,  a do tego miłośnik motoryzacji. W garażu posiada dwa model

  • Ferrari,
  • jednego Mclarena
  • i swój ostatni nabytek czyli Lamborghini Aventador, używany ale „WHO CARES”.

 

Pan Zygmunt słynie z tego że lubi pokazać że ma pokaźne konto bankowe. I pomyślcie sobie cóż ów biedny milioner musi czuć kiedy na wycieczkę z „aktualną” żoną i dwójką dzieci? Nie może jechać swoim pięknym zwracającym uwagę Lambo tylko zwykłym czarnym, niczym niewyróżniającym się Mercedesem GLS… .

Co prawda w wersji AMG, ale cóż to jest GLS AMG przy takim pokaźnym garażu.

 

I ten „biedny” Zygmunt sobie myśli:

cóż ja pocznę, czym ja będę jeździł z tą moją rodziną żeby się pokazać…

 

I tu pomoc przychodzi od kogoś, od kogo by się pomocy nie spodziewał: Od Lamborghini, to właśnie ono wypuściło na rynek auto dla ludzi takich jak nasz Pan Zygmunt.

 

 

                                                                                

–>Lamborghini URUS<–

  • 5113mm długości
  • 2017mm szerokości
  • 2200kg masy własnej
  • Napęd AWD(4×4)
  • 5 drzwi (otwierane normalnie)
  • Silnik 4.0 TwinTurbo o mocy 641KM

 

 Lamborghini Urus został oficjalnie zaprezentowany 4 grudnia 2017 roku w „rodzinnym” mieście Lamborghini – Sant` Agata Bolognese we Włoszech. Kupić go zaś można od drugiego kwartału 2018 roku za robiącą wrażenie kwotę 1 200 000zł. Nie jest to pierwszy model SUV od tej marki w 1986 zaprezentowano niezbyt urodziwy model o dość dziwnej nazwie LM002.. Powstało 301 sztuk, więc spotkanie go na drodze graniczy z cudem, a kupienie z szaleństwem.
Nasz URUS, często przekręcany przez Polaków na URSUS (siła pociągowa podobna) to zupełnie inna liga niż eksperymentalny LM002.
  • Nowoczesny design mający wiele punktów wspólnych z aktualnymi modelami Lamborghini,
  • ekologiczny silnik o sporym zapasie mocy
  • niesamowicie spójna linia nadwozia
  • 20 calowymi felgi, których wartość zapewne przekracza cenę nowego golfa.

Co najważniejsze prestiż tego auta jest na tyle wysoki, że pojazd ten idealnie sprawdzi się jako kolejne
auto w bogatej rodzinie, jako auto do przewozu dzieci i na wszelkiego rodzaju wyjazdy. I wcale nie wydaje mi się dziwnym to że Lamborghini zainwestowało w ten segment. Jestem pewny że zaraz w ślad za nim pójdą inne marki ..

A niektóre już to zrobiły, mamy przecież Bentleya Bentayge, Rolls Royce`a Cullinan albo niedawno powstałe Audi Q8, które notabene ma tą samą płytę podłogową co nasz URUS. Według Wikipedii oraz innych źródeł, konkurentami SUV-a ze stajni Sant`Agata Bolognese są właśnie:

--> Audi Q8,

--> wspomniany już wcześniej Bentley Bentayga,

--> Volkswagen Touareg,

-->Porsche Cayenne.

 

 

Ja się jednak z tym nie zgodzę, według mnie
Lamborghini Urus nie ma żadnej konkurencji.

Ponieważ Porsche, Volkswagenowi oraz Audi brakuje mocy żeby stanąć do walki z tym „bykiem” a Bentayga to zwykły kloc, który nie dość że wygląda jak szafa na kołach to się jeszcze okrutnie psuje…

Jedynym słusznym konkurentem dla tego potwora będzie Aston Martin… O ile i ta marka zdecyduje się na wejście w rynek SUV-ów. No albo Ferrari w wersji SUV, ale to już by była chyba przesada! Chociaż z drugiej strony wydaje się to być nieuniknione…

 

 

 

 

 

Wyraź swoją opinię:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

error

Podoba Ci się :)? Wyraź swoją opinię